na zdjęciu można zobaczyć grupę pań siedzącą przy stole w bibliotece

Białoruską powieść omawiałyśmy po raz pierwszy, ale za to w jak doskonale przemyślanej oprawie... Na stole obrus z ceraty i serwetki z gazet. Zamiast tradycyjnych filiżanek, kubki w kolorach białoruskich wyszywanek. Na środku oryginalna, przywieziona z wycieczki na Białoruś serweta oraz kilka mniejszych pamiątek (w tym etui na okulary). Herbatę serwowałyśmy w metalowym czajniku, w szklankach stał kwas chlebowy, a na półmiskach leżały cudownie smaczne i jeszcze ciepłe placki ziemniaczane usmażone przez Basię. Ach cóż to była za uczta…

zdjęcie przedstawia dekoracje oraz zastawę na stole

Po takim wstępie musiałyśmy wreszcie przejść do dyskusji nad główną bohaterką naszego comiesięcznego spotkania czyli powieścią Natalki Babiny zat. „Miasto ryb”, za którą to autorka została nominowana do Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus za rok 2010. Książka oceniona przez nas jako literacka mieszanka zawiera również wątki kryminalne, mnóstwo czarnego humoru, polityki oraz elementy fantasy – podróży w czasie, a przede wszystkim opis życia na białoruskiej wsi Dobratycze, w okolicach Brześcia.

na zdjęciu można zobaczyć grupę pań siedzącą przy stole w bibliotece

Babina bardzo realistycznie ukazała obraz białoruskiej prowincji niemal w przeddzień wyborów prezydenckich, bezlitośnie obnażając realia prowadzonej przez obecną władzę kampanii wyborczej. Zdemaskowała system zależności między światem polityki i biznesu, a nawet mafii. Lektura skłoniła nas do długiej dyskusji zarówno o współczesnej Białorusi jak i jej historii, o języku, kulturze oraz ludziach, którzy związani byli z tą ziemią. Kraina ta była przecież ojczyzną wielu wybitnych Polaków: Adama Mickiewicza, Elizy Orzeszkowej czy Melchiora Wańkowicza, a z czasów nam najbliższych Czesława Wydrzyckiego, znanego jako Czesław Niemen.

na zdjęciu samowar, książka i maszyna do pisania

Dorobek literacki naszych wschodnich sąsiadów nie jest u nas dobrze znany, oprócz Swietłany Aleksijewicz - notabene laureatki literackiej Nagrody Nobla z roku 2015, trudno wskazać inne nazwisko, dlatego cieszy nas zetknięcie się z prozą Babiny. Dużo tu różnych wątków, a dynamiczne zwroty akcji, soczysty język i niezaprzeczalny urok nadbużańskiej wsi nie pozwala czytelnikowi na nudę. I choć podczas dyskusji padały bardzo skrajne opinie, co już dawno nie miało miejsca na naszych spotkaniach, jednemu nie możemy zaprzeczyć – na pewno była oryginalna.

na zdjęciu można zobaczyć grupę pań siedzącą przy stole w bibliotece

Samo podliczanie głosów nie przyniosło żadnych niespodzianek .Zgodnie z wyrażonymi wcześniej w dyskusji  opiniami w głosowaniu pojawiła się nawet jedna „10”, jedna „9”, dwie  „8”, trzy „7” , dwie „6” oraz po jednej  „5”, „4” i „3”. Ta ostatnia nota została chyba niezbyt zasłużenie przyznana, ale cóż o gustach (nawet tych czytelniczych) nie będziemy dyskutować. Średnia z wynikiem 6,67 /10 pkt. W zupełności nas zadowoliła.

Po „Miasto ryb” można z przyjemnością sięgnąć, nie wolno tylko sugerować się zamieszczonymi na książce opisami i nie zniechęcać się po przeczytaniu pierwszego rozdziału.

JR

Galeria zdjęć