Co jest tytułowym cudem, można dywagować. Piątkowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki poświęcone było książce o której ciężko będzie zapomnieć. A jest nią "Cud" Emmy Donoghue.
Autorka przenosi nas do Irlandii połowy XIX wieku zaraz po zakończeniu panującego 4 lata wielkiego głodu.
Udaje jej się bardzo dobrze przekazać atmosferę chrześcijańskiej wioski i zderzyć tę zaściankowość z nowoczesnym, na ów czas, podejściem do świata przez niezależną i oświeconą kobietę. Tu zabobonność staje na równi z religijności. A fanatyzm, który wyrządzająca szkodę, nie jest nawet w stanie poprzez naukowość czy racjonalność być powstrzymany. Odkrywana tajemnica, zarówno ze strony Anny jak i Lib, przeraża i jednocześnie zadziwia, rozciąga się w czasie, powoli odsłaniając kolejne karty. Stosunkowo krótka powieść, staje się niezwykle pojemna i do samego końca zajmująca.
Jednym z bardziej fascynujących elementów lektury było przedstawienie pokrętnych ścieżek, którymi chadza dziecięca psychika i druzgoczącego wpływu, jaki ma na nią przeżyta trauma. Dobrze też w tej opowieści widać jak ów wrażliwy dziecięcy umysł może zatruć religijna indoktrynacja prowadzona od najmłodszych lat. Dokładając do tego jeszcze jeden dorosły umysł, dźwigający brzemię tragicznej przeszłości, otrzymujemy zakończenie, którego chyba nikt się nie spodziewał.
Wraz z uczestnikami klubu zgodnie stwierdziliśmy, że zawiedli nas bohaterowie ksiądz, lekarz, rodzice, służąca-wszyscy, którzy mieli styczność z poszczącą Anną - przede wszystkim zawiedli to wrażliwe, skrzywdzone dziecko.
Jest to dosyć specyficzna książka, o sennej fabule i atmosferze i spacerowym tempie, a pewne nuty dramatyzmu pojawiły dopiero pod koniec.
Nasi klubowicze mieli wiele rozterek ze sklasyfikowaniem tej książki. Summa summarum została oceniona na 7,6 punktów.
Podsumowując, wszyscy stwierdziliśmy, że książkę ciężko będzie zapomnieć, miała w sobie coś wyjątkowego, zachęcającego do tego by ją zgłębiać. Oceny świadczą, że śmiało możemy polecić ją czytelnikom.

 

 


A już dziś serdecznie zapraszam wszystkich klubowiczów na kolejne spotkanie, które odbędzie się 26 kwietnia o godzinie 18. Tym razem z Irlandii przeniesiemy się na paryskie ulice i zatracimy się w zbrodniach, które rozwikłać będzie próbował komisarz policji Camille Verhoeven. A mowa o książce "Koronkowa robota" Pierre Lemaitre.
Przepraszamy za brak zdjęć, ale dyskusja na temat książki pochłonęła nas całkowicie.

 

KS

 

Piękna okładka, piękna historia, piękna lekcja patriotyzmu. Tak powitała nas Katarzyna Droga swoją książką wydaną w 100. rocznicę odzyskania niepodległości zat. „Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej”. Dla miłośniczek historii była tylko przypomnieniem i uzupełnieniem nieznanych faktów, tym, którzy historią szczególnie się nie interesowali, dostarczyła wiele emocji. Była też wspaniałym materiałem do dyskusji o patriotyzmie, tym współczesnym i tym sprzed stu lat oraz o ciągle niedocenionej roli kobiet.

Czytaj więcej: Lekcja historii i patriotyzmu z Olą Piłsudską…

 

Dziwna była ta nasza ostatnia lektura. Myślałyśmy, że przyjdzie nam się się zmierzyć z książką, która porusza problem współczesnego społeczeństwa uwięzionego w centrach handlowych (za wyjątkiem niehandlowych niedziel). Myślałyśmy, że będziemy rozmawiać o problemie współczesnego konsumpcjonizmu lub jak wskazywałoby okładkowe zdjęcie tzw.„galerianek”. Tymczasem nasza lektura okazała się być ni to reportażem, ni to powieścią czy dziennikiem, po prostu opowieścią o macierzyństwie (też współczesnym) i związanych z nim problemami oraz o depresji poporodowej. Jak na książkę nagrodzoną Paszportem Polityki, to chyba nieco za mało.

Czytaj więcej: Jak to ciężko matką być…

Postawiono przede mną ogromnie trudne zadanie, napisać parę zdań o książce Penelope Ward zat. „Przyrodni brat”, którą musiałyśmy (!) przeczytać w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, bo inaczej każda z nas rzuciłaby tym czymś w jak najdalszy kąt. Próbowałyśmy odszukać jakikolwiek plus, coś co obroniłoby lekturę. Znalazłyśmy tylko jedno zdanie, na samym końcu powieści, wypowiedziane przez Eleka. Tylko jedno zdanie zamieszczone w epilogu wśród 272 stron książki... To chyba wystarczy za całą recenzję.

Czytaj więcej: Nie, nie i jeszcze raz nie…

Dyskusja nad książką „Dwie kobiety” przypominała bardziej rozprawę sądową, tym bardziej znamienną, że obrońca głos zabierał z rzadka i tylko na krótką chwilę, natomiast z ust oskarżycieli padały liczne zarzuty. Wydawać by się mogło, że po książce tak utytułowanej pisarki jaką była Doris Lessing, można się spodziewać wspaniałej, porywającej literatury, tymczasem tu otrzymaliśmy cztery bardzo nierówne opowiadania, mówiące o bardzo trudnych wyborach i ich konsekwencjach. Autorka pokazała w nich miłość, jako skomplikowaną więź, często bardzo egoistyczną.

Czytaj więcej: Sąd nad noblistką...

 

W poniedziałkowy wieczór odbyło się pierwsze spotkanie Pań z Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych w Bibliotece w Przybysławicach. W gronie dobrych znajomych z filiżanką herbaty w dłoni i odrobiną słodyczy rozpoczęła się dyskusja o książce Katarzyny Drogi "Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej".

 

Czytaj więcej: U boku Marszałka

 

 

Można śmiało powiedzieć, że ostatnie lektury wystawiły nas na próbę. Od kilku miesięcy czytamy i omawiamy książki niezmiernie wymagające, często poruszające temat wojny, śmierci czy cierpienia. Tym razem wojny wprawdzie nie było, była za to choroba i to psychiczna. Rozmowa o takiej powieści nie jest łatwa, ale udawanie, że ten problem nie istnieje, lub nie dotyczy nikogo ze znanych nam osób, nie byłoby prawdą.

Czytaj więcej: W „Lustrzanym świecie"

 

To było pierwsze spotkanie z Jaume Cabré w Dyskusyjnym Klubie Książki, ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Do tej pory dwukrotnie dyskutowałyśmy o literaturze hiszpańskiej, specyficznej, tajemniczej, mrocznej i pełnej niespodzianek. Tym razem zmierzyć nam się przyszło z lekturą katalońską. Prawie 500-stronicowa powieść „Cień eunucha” to licząca dwieście lat historia losów rodu Gensanów, nie mogło tu więc zabraknąć ni miłości ni zdrady, tajemnic i skandali, polityki i wojny. Na pewno nie była to lektura ani łatwa ani lekka, ale w miarę czytania kolejnych stron stawała się prawdziwą ucztą duchową.

Czytaj więcej: Wielka literatura w rytmie muzyki