zdjęcie osób w różnym wieku siedzących przy stole podczas spotkania klubu książki

26 listopada w Kulturotece Bibice odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, na którym licznie zgromadzeni miłośnicy literatury rozmawiali o powieści Anny Fryczkowskiej „Żony jednego męża”. Choć za oknem panował listopadowy chłód, atmosfera w sali szybko się rozgrzała — głównie za sprawą wyjątkowo żywej, pełnej emocji i różnorodnych opinii dyskusji, jaką wywołała ta książka.

Powieść „Żony jednego męża” to opowieść o niezwykłym – i prowokującym – układzie: jedna rodzina, wspólny dom, ale dwie kobiety i jeden mężczyzna. Tunia i Anita – tak różne, jak ogień i woda: jedna marzy o spokojnym, uporządkowanym domu ze świeżym ciastem i firankami w oknach, druga pragnie wolności, namiętności, niepokornie żyje swoimi potrzebami. Wraz z mężem Wojtkiem i ich dziećmi tworzą rodzinną wspólnotę, która – z pozoru – może wydawać się modelem alternatywnej, świadomej relacji. Jednak to, co miało być odmiennością i próbą redefinicji „normalności”, prowadzi do pytań: czy miłość i swoboda wystarczą, by utrzymać rodzinę? Co z prawdą, uczuciami i stabilnością dla dzieci? Autorka subtelnie, lecz bezkompromisowo, odsłania konsekwencje takiego wyboru, pokazując, że czasem próba bycia „po swojemu” może prowadzić do rozczarowania, bólu i samotności.

zdjęcie omawianej na spotkaniu książki

Podczas spotkania naszego klubu wyraźnie zabrzmiały różne poglądy na tę powieść. Dla wielu uczestników książka była ostrzeżeniem: decyzja o życiu w trójkącie była głosem egoizmu wobec dzieci, którym odebrano prawo do bezpiecznej, klarownej rodziny. Konieczność ukrywania prawdy i noszenia tajemnicy przez wiele lat odbiła się boleśnie na psychice obojga oraz ich relacjach z rówieśnikami. Inni członkowie naszego spotkania podkreślali, że autorka nie osądza bohaterów, tylko stawia pytania, że historia ukazuje raczej, jak destrukcyjnie zadziałał wobec nich hejt, nietolerancja i presja społeczna. W tym świetle „inna” rodzina jawiła się nie jako prowokacja, ale jako próba szczerości, akceptacji i życia według własnych zasad. Część osób zarzucała powieści momentami schematyczność, jednowymiarowość postaci i trudność w uwierzeniu, że taki model mógłby funkcjonować długoterminowo. Inni bronili bohaterów: Tunia, choć z pozoru prostolinijna i domowa, pokazała wewnętrzne „przełamania” — chęć czegoś więcej, wybór innej drogi; a Anita, początkowo przedstawiona jako chłodna i skupiona na karierze, zyskała głębię wraz z poznaniem jej przeszłości i motywacji.

zdjęcie klubowiczów siedzących przy stole

Podsumowując dla nas „Żony jednego męża” to książka trudna, prowokująca, często niewygodna. Jednak właśnie dzięki temu temat, który wielu uznałoby za tabu, został otwarty do rozmowy - o definicjach rodziny, o tolerancji, o granicach wolności i odpowiedzialności. Nasza wspólna dyskusja pokazała, że powieść nie daje łatwych odpowiedzi, ale skłania do refleksji. I chyba o to właśnie chodziło autorce, gdy sięgała po tak kontrowersyjny temat.